Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
poniedziałek, 21 lipca 2008
Maroko - 4/4 :)

Nadszedł czas finału.
Przyznam się, że momentami miałam już tego maroka serdecznie dosyć, miałam ochotę cisnąć go w kąt i zapomnioeć o nim na wieki. Ale - cierpliwość jest cnotą, a z braku innych, tę chociaż w sobie pielęgnować wypada.
Zjechały z warsztatu ostatnie stroniczki - wspomnienie o wielbłądowej wyprawie po Agadirze:

Ciąg dalszy wyprawy po marokańskich straganach - tym razem ziarenka i przyprawy :)

Moje ukochane zdjęcie ze śpiącym wielbłądem - wypatrzonym u podnóża khazby w Agadirze. Był tak urokliwy, że wpatrywałam sie w niego z rozdziawioną paszczęką ;D

Kolejne wspomnienie z As Sawiry - tym razem urzekły mnie obdrapane ściany i wściekle niebieskie okiennice :)

 

I na koniec najlepsze zdjecie całej wyprawy - to, co jest za naszymi plecami, to mur z wymalowanymi miejscami na ogłoszenia wyborcze - w jednej z zapadłych marokańskich wiosek. Na tym niewielkim skrawku muru kandydat musi zaprezentować swój plan, hasła wyborcze, cokolwiek - i to zarówno farbą, jak i kredą czy też - jeśli go stać - może tu powiesić swoje plakaty.
Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji :) Pamiatkowe zdjecie z naszym poznanym na wycieczce kumplem, Marcinem :*



I na koniec oczywiście okładka tego stojącego albumiku. Zajął już swoje należne miejsce w naszym afrykańskim dużym pokoju i nawet nieźle się prezentuje :) Straszny z niego grubas :)


I to tyle...ufffffffffff. Skończone :) Mam dosyć gorących klimatów na dosyć długi czas..chyba :)

Finally - all the pages from my standing album from our trip to Morocco are finished! The album's got 20 pages, so it's rather fat and extremely colourful... But so is the Marroco :)

 

14:31, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (8) »
sobota, 19 lipca 2008
Maroko 3/4

I znowu koleny etap podróży po słonecznym , bajecznie kolorowym Maroku.
Tym razem oprócz papierów Daisy D's pojawiają się także w większej ilości rubonsy BG Boxer i kolorowe kryształki pasmanteryjne, które dostałam od koleżanki :) Od razu skoczyły na swoje miejsca na marokańskich stronach.

Zacznijmy zatem od spaceru bo spalonym słońcem forcie w mieście As Sawira, gdzie małe, wąskie uliczki wypełnione sa niezliczonym bogactwem dywanów, naczyń i kolorowych tkanin, które aż proszą się, aby wziąć je do ręki. W jedym z ustronniejszych miejsc zauważyliśmy malarkę przy pracy :

 

As Sawira ma wysokie warowne mury, uzbrojone swego czasu przez Francuzów w całkiem pokaźne działa. Jako jeden z portów Maroka miała strzec bram francuskiej kolonii. Panowie oczywiście musieli wszystko obejrzeć bardzo dokładnie z najwyzej wysuniętego punktu. Mnie bardziej interesowały leżące poniżej kramy z kolorowymi szalami i cynowymi naczyniami ;)

 

I wreszcie przepiękny widok na morze - w dali widać jeden z bastionów fortu. Bliżej uchwyciliśmy stare rybackie łódki - marokańczycy z lubością malują je na kolor niebieski.

 

No i oczywiście zakupowe szaleństwo - w każdym ze zwiedzanych miasteczek, było coś, co byłabym skłonna wywieźć do domu - o ile pozwoliłyby na to nasze dość skromne fundusze. Tutaj  macam z lubością ceramiczne duperelki.

I na zakończenie spacer po ruinach starego marokańskiego miasta.... w zasadzie ruiny to chyba coś, co kocham najbardziej :)

 



część czwarta i ostatnia - niebawem :)

20:45, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (8) »
czwartek, 17 lipca 2008
Maroko 2/4

Faza marokańska trwa  :)
Tym razem zabieram was w podróż po marokańskich bazarach - sukach, gdzie kolorowe przyprawy i barwniki tworzą przyciagające oko kolorowe kopczyki, gdzie lśnią dumnie w słońcu posrebrzanie i miedziane dzbanki i imbryczki, gdzie  buty, torby i sukno mieni się wszystkimi kolorami orientu :)


Na suku jest wszystko :)



garbarnia skór w Fezie - buty :)


Ale maroko to nie tylko małe, wąskie uliczki medyny...to takze bogate dzielnice, gdzie pysznią się swoim ogromem świątynie i pałace, prawdziwy, niepohamowany przepych islamu. Kolorowe mozaiki, złote wrota, misternie zdobione z złotymi splotami, przecudnie, koronkowo rzeźbione kolumny meczetów.


Na schodach meczetu


Wysokie te klamki...


Na koniec, aby odetchnąć od dusznej i gorącej atmosfery miasta, krótka wycieczka w góry atlas. Także gorące, ale za to piękne i zapierajace dech z zupełnie innych powodów:)


Atlas

cdn :)

 

08:37, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (13) »
środa, 16 lipca 2008
Maroko 1/4

Maroko.
Niewielkie państwo u samych wrót Sahary
z jednej strony, a brzegiem Atlantyku z drugiej. Jest tu spuścizna historii, z której pozostały antyczne wykopaliska rzymskie i średniowieczne arcydzieła architektury islamu. Jest codzienność życia w arabskich miastach, miasteczkach i wsiach. Cała ta gwarna, wielobarwna mozaika: zasłony na twarzach kobiet, galabije mężczyzn, rytuał palenia fajki wodnej, ceremoniał parzeniamiętowej herbaty niepowtarzalna atmosfera bazaru - suku... wszystko to stoi żywe w naszych wspomnieniach:)

Tymczasem siedzę uwięziona w domu, nie zanosi się, abym w te wakacje gdziekolwiek pojechała, chociaż plany były ciekawe - taka karma, jak to mówią.
Zebrałam sie zatem w sobie i przygotowałam materiały do mojego pierwszego podróżniczo - wspomnieniowego albumiku. Selekcji oczywiscie dokonac było niezmiernie trudno, każde zdjecie wołało: mnie wybierz, mnie!, ale wtedy nie skończyłąbym go do przyszłych wakacji.
Powstanie zatem 20 niewielkich stroniczek o wymiarze 15x20, w formie stojącego albumu - całość utrzymana w orientalnych - rozbuchanych kolorystycznie klimatach, patchworkowych, pozszywanych elementach z nieodzownymi, złoto - metalowymi dodatkami. Jak suk to suk, na bogato musi byc ;)
W sumie dodatków nie ma tak wiele, bo papiery aż żal zakrywać... Ale też i zdjecia , bajecznie kolorowe, same w sobie stanowia już mocne akcenty.
Papiery: Baza Bazzil, patchworki - Daisy D's Attic Heirloom.
Dodatki ze zbiorów własnych.
Poniżej pierwsze 5 stron - ciekawa jestem waszej opinii :)

wspomnienie z Fezu



Studnia miejska w Fezie



Wąskie uliczki As Sawiry



Kozi targ :)



Port w Agadirze.

c.d.n. :)

11:05, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (12) »
wtorek, 01 lipca 2008
Jabłka na czereśni

W życiu każdego przychodzi moment, kiedy dochodzi do wniosku, że trzeba pomyśleć trochę o sobie.
Wydarzenia ostatnich dni skłoniły mnie trochę ku tym wnioskom...i zapragnęłam zrobić scrapa ciepłego, naszego, oddającego chwile spokojnego szczęścia, które czuję kiedy wreszcie jesteśmy blisko siebie.
Nasza historia jest tak dziwna, że mogłaby się znaleźć zapewne w jakiejś powieści, naszym życiem zarządził ciąg dziwnych przypadków. Nie było nagłego zauroczenia, gromów z jasnego nieba, fajerwerków czy wybuchów... było ciepłe, powoli oswajanie uczucie, które pojawiło się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego – i trwa do dziś...już prawie 10 lat.
Nawet nie zdawałam sobie spraw, że to już taki kawał czasu... ale jak policzyłam w myślach, już 10 rok jesteśmy razem, choć po ślubie dopiero minie nam trzeci.
Tak
Ja i on.
Dwa jabłka na czereśni.

Zdecydowanie nie na miejscu, ale za to idealnie do pary:)

Na scrapie znajduje się fragment tekstu Edwarda Stachury, bardzo dla nas znaczący, pasujący do nas jak ulał... kiedy szykowaliśmy ślubne zaproszenia był to chyba pierwszy cytat, jaki wpadł nam obojgu do głowy.
Dla wielu znajomych taki wybór wcale nie był specjalnym zaskoczeniem:)
W całości brzmi tak:

Gdziekolwiek jesteś, wyjdź za bramę!
Idź na pola, słysz wołanie!
To ja wołam.

Gdziekolwiek jestem, to mnie nie ma.
Jest maligna,bo cię me ma.
Jest pustynia.

Gdziekolwiek jesteś,też cię me ma.
Jest maligna,bo mnie me ma.
Jest pustynia.

Gdziekolwiek jestem, tam ty jesteś
Tak jesteśmy jak milczenie
Po tej pieśni.

Jak dwa jabłka
Na czereśni.

 



Uznałam, że scrap w miarę pasuje do ostatniego wyzwania Scrapujacych Polek, dlatego też tam go znajdziecie.
poniżej kilka detali z bliska.

 

I made it only mor myself, I had the feeling it’s time to do so.
The pictures I used are from on of our last holidays – we had really great moments there and I still have them on my mind :) The journaling notes are taken from our favourite poem – we’ve also used this part when we were preparing our wedding invitations. Here are some details :)

 

 

 

11:14, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (11) »
czwartek, 26 czerwca 2008
Krzyś - Dzień Ojca

Była już Hania, teraz będzie Krzyś.
Krzysiek to chłopak, który życie poznał od podszewki.
Wychowany w domu na warszawskim Żoliborzu ma za sobą hodowlę gołębi, jeży – znajd, psów wszelkiej maści i postury... zresztą psy uwielbiają go do dzisiaj zupełnie bezinteresownie :)
Wie jak to jest przekradać się po dachu szkoły, uciekać z nie oknem i znikać niepostrzeżenie kiedy robiło się gorąco. Zdarzyło mu się spaść z niejednego drzewa, dachu, pozdzierać kolana i poobijać łokcie.
Krzysiek zna urok biegania po strychach ogródkach i stodołach, wie, po którymi kamieniami mieszkały najtłustsze miętusy, które bajorka obfitują w ryby i jak rozpalić ognisko w prawie każdych warunkach.
Jego dzieciństwo i młodość to kolorowa mozaika wypadków, przypadków i beztroskich zabaw, zdobywania coraz to nowych celów, wspaniałych, niezapomnianych wiejskich wakacji. Wspomnienie kłującej trawy nad Bugiem, końskiego oddechu we włosach, zapachu siana i miarowego podrygiwania wozu drabiniastego. Jest tam i woda, i las, jest pole i sanie w stodole, jest smak zsiadłego mleka i chleba z cukrem.
Krzysiek...mój ojciec, tata, tatuś.
To on nauczył mnie zbroić wędkę, wywabiać dżdżownice i polować na pijawki.
Jest niepowtarzalny i nieustannie zaskakujący :)

Dla niego powstała ta ramka – nieramka, to wspomnienie słonecznych nadburzańskich wakacji....
Ramka na 6 zdjęć, przekładana na zasadzie stojącego kalendarza.

Papiery - Basic Gray Dasher, szara baza nieznanego pochodzenia, stemple Fancy Pants "Fresh Mood" oraz zdjęcia z dzieciństwa i wczesnej młodości mojego taty.



To tyle :) Tworzyłam go z wielką radoscią, bo sama mam wielki sentyment do tych beztroskich, wakacyjnych momentów.

 

A frame - book I've made for my dad, Krzysiek, for Father's Day. The photos I've used are all very old, most of them is from his childhood and the time when he was a teenager.

 

00:08, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (12) »
środa, 04 czerwca 2008
Czarny blues o czwartej nad ranem...

"Czarny blues o czwartej nad ranem", popularnie nazywany także po prostu "Czwartą nad ranem" piękny tekst autorstwa Adama Ziemianina, w klimatycznej, magicznej interpretacji Starego Dobrego Małżeństwa...to inspiracja do powstania zawieszki na wymianę parchatych zawieszek, w której dane mi było wziąć udział. Trudno mi powiedzieć jak wizja daleka jest o ucieleśnienia..ale tak to z tworami ręcznymi bywa...zwłaszcza z moimi tworami ;P


Dlaczego "Czarny blues?"...?
Moja zawieszka przeznaczona jest dla Filki, kobiety o 100 twarzach... (kochanej parchy przy okazji, babki kosmicznej i ciepłej zarazem) - jedną z tych twarzy jest wielka miłość do tej właśnie piosenki...i niestety na swoją zgubę Jędrek potrafi ją zagrać a ja jestem w stanie ją zaśpiewać - mniej lub bardziej poprawnie...na resztę spuśćmy zasłonę milczenia :)

Drugą - chyba widoczną inspiracją są cudowne kolaże autorstwa nie mniej cudownej Agnieszki - Anny. Nie potrafię się im oprzeć... trwam w niemym zachwycie, kiedy je oglądam. Kto nie zna - polecam - warto!!!






Koniec gadania - niech muzyka, poezja powiedzą resztę.


15:06, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (28) »
sobota, 24 maja 2008
Retro?

Retro... temat - rzeka.
Retro zawsze kojarzyło mi się z chwilami ulotnymi, z pozowanymi zdjęciami w sepii i twarzami gładkimi jak pupcie niemowlaków po pudrowaniu. Z kotkami, girlandami kwiatów, panami na dziwnych bicyklach i spodniami typu pumpy...i edwardiańskimi różami, które na dłuższa metę przyprawiały mnie już o rozpacz – co za dużo to niezdrowo!
A! I jeszcze amorki pulchniutkie jak pączuszki... uśmiechnięte i rumiane na podkolorowanych policzkach....w sumie nie mój klimat, choć kocham koronki i świeczniki, tego ukryć się nie da.
Tymczasem, przy bliższym poznaniu okazało się, że retro może być magiczne i urokliwe... a to za sprawą kilku uzdolnionych dziewczyn, które w klimacie retro potrafią wyczarować prawdziwe cuda! Trzaskają okładki i kolaże z retro portretami, ja jakoś do tej pory jedynie podziwiałam na odległość. Sztandardowym przykładem niech będzie tutaj Jaśminowasia - jej retro notesy, kalendarze, zapiśniki...wszystko tchnie tak pięknym stryszkowo - nostalgicznym klimatem, że kolana niejednej scraperki gną się z podziwu. Kto jeszcze nie był na jej blogu - niech żałuje, bo niewiele jest w sieci równie retro - klimatycznych twórców jak Jaśminowa . Polecam!
Nigdy w retro nie czułam sie pewnie... ale czymże byłoby życie bez wyzwań?
Pchnięta finansowym aktem rozpaczy i pomrocznością jasną ze szczególnym uwzględnieniem kolorystyki nabyłam papier...chyba retro. Tyle, że w nietypowej kolorystyce, bo sepii tutaj jak na lekarstwo, za to są brązy, zielenie, turkusy... i nostalgiczna dama o budzących respekt wymiarach.
Dzień matki nadchodzi wielkimi krokami, zatem usiadłam, pocięłam i wymodziłam...adresownik.
Nie wiem na ile jest to retro, ale powiedzmy, że to moja impresja na ten temat ;)

Jest to praca dla mnie podwójnie ważna, bo nie dość, że po raz pierwszy zasiadłam do scrapa retro, to jeszcze wreszcie udało mi się rozdziewiczyć moją spadkową maszynę do szycia i wykonać pierwsze nieporadne ściegi... niezbyt proste, niekoniecznie zaskakujace, ale ci, którzy znają dzieje walki, jaką stoczyłam z tym pioruńskim sprzętem wiedzą, że jest to osiągnięcie na miarę odkrycia zera lub płynu przeciwko chwastom.
Koniec gadania.
Moje pierwsze "retro" wygląda tak.








Miłego oglądania :*

14:58, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (18) »
czwartek, 03 kwietnia 2008
Konkurs! - Śmieciuchowiec

A tak.
Czytając wasze komentarze i przemyśliwując kwestię gromadzenia skrawków a następnie ich wykorzystania doszłam do wniosku, że należy myśl segregacyjno - recyclingową krzewić i zachęcać wszystkie kraftujące istoty do wykorzystana dóbr wszelakich, jakie zalegają im po kątach.
Stąd pomysł - Śmieciuchowiec!
Czym jest ŚMIECIUCHOWIEC? Łatwiej powiedzieć czym nie jest - nie jest pracą wykonaną z jednego dużego kawałka kartki - wyjątek może stanowić baza, ale to jedyne odstępstw od tej reguły.
Wykorzystać można w zasadzie wszystko:
skrawki papierów, serwetek, materiałów (ale nie większe niż 12 na 12 cm każdy ;)),
koronki i wstążki, guziki, ćwieki, nity i zszywki. Sznurki... stemple..wszystko, co miewacie na biurku :)
Forma jest absolutnie dowolna -
przestrzenna czy płaska, konkretna lub nie. Nie musi zawierać zdjęcia - ba! nawet wcale nie musi być całości z papieru.
Najciękawszego i najbardziej pomysłowego śmieciuchowca wybierzemy wspólnie w jawnym głosowaniu:)
I najważniejsze :)
Nagrodą będzie zestaw kraftowy wieloskładnikowy dla scraperki i nie tylko :)
(Zdjęcie zachęcajace niebawem)

Termin nadsyłania prac: 17. 04. 2008 (czwartek) godz. 24.00.
na adres finnabair@o2.pl
Głosowanie odbędzie się na blogu.

Mam nadzieję, że uda mi się Was zmobilizować do twórczgo wykorzystania skrawków i prace, które się tutaj pojawią powalą mnie na podłogę. Albo i lepiej :*

13:41, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (15) »
wtorek, 25 marca 2008
Wspomnienie
W kilku wolnych chwilach Wielkanocnych (czyli w nocy ;)) powstał drugi rodzinny albumik.
Tym razem myśla przewodnią stała sie piosenka Czesława Niemena "Wspomnienie" z rewelacyjnymi słowami Juliana Tuwima. Mam do niej wielki sentyment, pamiętam kiedy słuchałam jej jeszcze w domu ze starego magnetofonu kasetowego i jak duże na mnie robiła wrażenie.
Ten sentyment a także drugi, ważniejszy - sentyment do zdjęć mojej mamy sprawiły, że powstało "Wspomnienie".



Warto wspominać, zwłaszcza jeśli mamy w pamięci chwile miłe, tchnące ciepłem, przywołujące na twarzy uśmiech.
Wszystkie te zdjecia są właśnie takie - to pamięć o dobrych dniach, o przyjaźni i sukience robionej na szydełku, wspomnienie spodni - dzwonów i torebki z wielką klamerką, pamieć o płaszczyku kupowanym z " Pod Arkadami"... ale przede wszystkim jest to wspomnienie o Hani - młodej dziewczynie mieszkającej na Mokotowie. Dziewczynie długowłosej, zamyślonej, może nieco ulotnej... ale z ognikem w oczach ;)



Jesień. Ciepłe promienie ogrzewaja spadajace liscie. Idealna pora na spacer po łazienkach i wygrzewanie sie w ostatnich promieniach przedzimowego słońca.


W tych zdjęciach jestem zakochana od lat. Idealnie wpasowują sie w mój gust i poczucie fotograficznej estetyki - zwłaszcza to po lewej :) Czy wypada zazdrościc własnej mamie, że ma takie udane fotki? Jeśli nie - trudno, i tak nic nie poradzę ;)

I na koniec paniusia z torebką - zdjecia troszeczkę starsze, ale utrzymane w tej samej rozmarzonej stylistyce...

Albumik został przekazany właścicielce i modelce zarazem wczoraj i na stoi na honorowym miejsu na półeczce... czas dobrać się do reszty rodzinnych albumów...a może zebrać się w sobie i wreszcie coś dla siebie skrobnąć...?
A dla wszystkich odwiedzajacych - Niemen i "Wspomnienie". Bo jakże by inspiracja bez inspiracji najważniejszej?

11:26, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (21) »
 
1 , 2