Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
niedziela, 01 czerwca 2008
Kuferki - Alek i Maks

Kuferki wspomnień to ostatnio główny nurt mojem działalności decu.
Ku mojej radosci, okazuje sie że idea kuferka wspomnień  - przeznaczonego na pamiątki z dzieciństwa jest bardzo chwytliwa i wiele osób  jest nimi zainteresowanych.
Tym razem dwa kuferki dla dwóch przebojowych chłopaków:


Kuferek Maksa:

 

 

 I kuferek Alka:

 



Coś tam jeszcze czeka na wykończenie w czeluściach mojej pracowni, ale ten niedoczas, ten niedoczas....

piątek, 11 kwietnia 2008
Czubek góry lodowej
Nie, nie mam zastoju - wręcz przeciwnie, jestem zawalona skrzynkami, papierami pomysłami... tylko czasu jakby brak...
Nie obijam się zatem, tylko nie wiem sama w co ręce włożyć.
Na dowód moge pokazać dwa gotowe tworki - nic wielkiego, drobny ułamek tego co leży teraz u mnie w okolicach blatu.
Na początek coś, co zaczęłam już dawno, ale nie miałam kiedy dokończyć (jaasne, tak tak..)
Skrzyneczka ozdobiona serwetką turkus - szarość:


Druga rzecz powstała w ramach pozbywania się z domu pudełeczek dziwnych, mało kształtnych, a zakuponych jeszcze w wakacje:)


na razie tyle - ale ciąg dalszy nastąpi ;)

Two little wooden boxes I made. The next four or five 're waiting for their turn ;) I've used a napkin in the balck one and  some prime flowers and a ribbon in the purple one.
wtorek, 11 marca 2008
Misiowo :)
Oj misiowo :)
Pudełko - kuferek wspomnień, które powstało na zmówienie Babska i musiało być ukończone na spotkanie w Krzeszowicach..o którym więcej już niebawem :)
Misie rządzą i wymatają...łypią ciekawie i marszczą mordki..nawet niejaka Jaszka uległa ich urokowi ;)





Cdn :)
środa, 20 lutego 2008
Wiosenne kolory

Wzięło mnie na poważnie z tą wiosną... szarość i burość zdecydowanie mi sie przejadła i może dlatego teraz w tak wściekłych kolorkach tworzę... Sama siebie przerażąm gdzie moje brudne zielenie ukochane?
Gdzie stonowane, przybrudzone szarosci brązy i fiolety?
Wyszły.
Wrócą zapewne przy pierwszych promieniach słońca ;)
W ten weekend bawiłam się w rameczki - wściekle kolorowe i radosne. Efektem poza rameczkami oczywiście były ręce utapalne po łokcie w kilku odcieniach bejcy i lakierze. Co to dla mnie...
Przecież już od dawna mogę cytować boginię angielskiej kuchni - Nigellę Lawson - "Moje dłonie są jak z azbestu" - prawie jak terminator:)
Modelem w ramkach jest nikt inny tylko Boski Kacperro synek niejakiej Filki parchatej :) Modelka nr dwa to jej psiczka, Teqila.

Uwaga na oczy - razi!!!









Jeśli ktoś padł orażony żarówiastymi kolorkami - przypominam, że oglądł na własną odpowiedzialność...
pozdrawiam :*

czwartek, 07 lutego 2008
Kuferki wspomnień - odsłona druga

W tym tygodniu z mojego mini - warsztatu rękodzielniczego wyszły kolejne dwa kuferki wspomnień - zgodnie z zamówieniem: morski i wróżkowy:)
Już niebawem dotrą do swoich małych właścicieli i zaczną zapełniać się wszelakimi skarbami i pamiątkami.





Kuferki są zamykane na zameczek, więc nie ma obaw - nic z nich nie wypadnie ;)
Powoli zaczynam sie zastanawiać dlaczego i my takiego kufra nie mamy? Że co... za  duże dzieci jesteśmy?





Oprócz farb akrylowych i tradycyjnego papieru użyłam moich ukochanych stempelków... trudno im się oprzeć, kiedy tak kusząco błyskają z szufladki...\

Kolejne kuferki - niebawem :) 

 

sobota, 02 lutego 2008
Wściekła truskawa :)

Filiżana i spodek, które powstały w ramach wymiany artystycznej z Brombą (kto nie zna - niech żałuje, bo babka piękne rzeczy dzierga).
Przeznaczenie -  na hererbatę...lub inne napoje :)
Motyw truskawek - wszystko  100% decoupage, utrwalone termicznie i zdatne do użytku.... choć nie polecam mycia w zmywarce ;P


Kolorek wyszedł ku mojemu zaskoczeniu dość jadowity, a le dopiero po wypaleniu w piekarniku...coś musiało przereagować, ale zagadką pozostanie co!



Im dłuzej na nią patrzę tym bardziej mi sie podoba... ciekawie co powie nowa włascicielka ;)

czwartek, 17 stycznia 2008
Regalik dq

Przytłoczona ilością szpargałów kupiłam takie oto IKEowe cudo:)

nie byłabym sobą, gdybym go troszeczke nie podrasowała... mieści sporą część mojego bałaganu:)






Polecam - naprawdę funkcjonalne :)

piątek, 04 stycznia 2008
Ostatnie prezenty - Maryjki

Trudno okreslić czym tak naprawdę sa te dwa na szybko zrobione obrazki ... obraz? decou? kolaż?
Z tego powodu roboczo zostały nazwane  "Maryjkami", bo de facto właśnie te zacna kobietę przedstawiają.
Powstały w odruchu rozpaczy, na kolanie niemalże,  tuż przed samą wigilją jako prezenty dla naszych babć i dziadka .
Papier , który wybrąłam dobierałam starannie i pieczołowicie  pod kątem urody prezentowanych na nim obrazów, i zaznaczyć trzeba, że wybór w tej materii jest  przytłaczajacą ubogi...


"Maryjki" prezentują się tak:



Obrazek dziadków Jędrka, oczywiscie na blejtramie, z użyciem papieru ryżowego i złoceń.


 Maryjka babci Heleny, także na blejtramie i z papierem ryżowym, ale tym razem złote płatki;)


Sama jestem zaskoczona efektem - wyszły nadspodziewanie malowniczo jak na tak nieprzemyślane wytwory..pozostaje się tylko cieszyć, i gratulować tej odrobiny szczęścia... ale tak to jest, kiedy zostawia się tak wiele pracy na ostatnią chwilę ;)

piątek, 28 grudnia 2007
Róże - nieróże...

Wiele osób wie, że nie lubię motywów różanych.
Nie lubię i już - za dużo ich w decoupage - gdzie nie spojrzysz, tam róża - na kazdym pudełku, flakonie, wazonie, lampce, skrzyneczce, toaletce...strach , zgroza mości panowie i piękne panie!
Różom czas powiedzeć stanowcze NIE!
I mówię to stanowcze nie...tak często jak tylko sie da - niestety, nie zawsze sie udaje.
Na przykład teraz....śliczny papier w gobelinowe róże nie mógł mnie po prostu nie zachwycić..(jak nie zachwyca jak zachwyca;))

 

Na moje usprawiedliwienie pozostaje jeszcze, że na tym wdzięcznym papierku sa także inne kwiatki.
Pudełko powstało na prezent dla teścia...oddawałam je z cieżkim sercem...
 To oczywiście bejca i matowy lakier :)

 

Nawet narożniczki jakże pięknie sie prezentuja na tym tkanym tle.... takie róże to nie róże, prawda?
To GOBELIN przecież...



Pozostaje nam więc konfrontacja światopoglądów - kto ma rację?

Ania z Zielonego Wzgórza:  "Czyż róża nazwana inną nazwą nie pachniałby równie słodko"?
czy
Umberto Eco: "Piękno róży trwa w nazwie, nazwy jedynie mamy"

Czy warto toczyć spory o nazewnictwo... kontemplujmy lepiej urodę nie bacząc na jej gatunkową przynależność czy imię ...

czwartek, 27 grudnia 2007
Tatowe rybcie

Tata kocha zwierzynę wszelaką, a szczególnie ryby.
Kiedy przychodzi sezon, biedny co weekend pędzi na działkę, nastawia budzik na środek nocy i o tej nieprzyzwoitej porze pędzi nad wodę i moczy kij "na świtka".
Potworne i doprawdy niezrozumiałe...wstawać o 4 rano na ryby??? to one nie śpią???
Ale - przyznać trzeba - ryby pyszne przynosi i nawet sam je potem czyści i smaży ;P

Trudno go za to nie kochać.... ponieważ wszelkie pozytywne zakręcenie należy wspierać i pielęgnować, ja także pielęgnuję - na urodziny dostał pobierak (takie urządzenie wędkarskie do mieszania wody)
....a na gwiazdkę...
pudełko rybkowe, zrobione specjalnie dla niego :)



Niech innym wędkarzom szczęki, kije, gumofilce i gacie opadną z wrażenia, a co!!! stać nas!!!!



Choćby i robaki miał w nim trzymać, niech będzie...tylko niech nosi ze soba i wszystkim pokazuje, aż oko im zbieleje ;) Dla rybnych laików wyjaśniam - pudełko ozdobione jest motywem karpia vel karasia i okonia (ta pasiasta rybka niżej).
Pomalowane bejcą, farbami akrylowymi i lakierem pękającym :)



I żeby nie było, że córka ojca hobby nie popiera, nie?!
Jak bedzie trzeba to i wędkę i podbierak mu wydekupię...:)

 

 
1 , 2 , 3