Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Interpretacje - "Chwila"

Zabawa w interpretacje - odsłona druga :)
Tym razem i mnie byo dane wziąć udział w tej zabawie - pozostałe uczestniczki do oczywiście Babsko, Jaszmurka, Batory, K -maja, Nowalinka, Rae, Agnieszka, Agnieszka - Anna, Uhk, Filka oraz Moniq i Anna - Maria.

Jak wyglada moja "chwila"?
Trudno mi było zdecydować się w jaki spsób pokazać "chwilę" - wybrałam chyba w sumie 5 różnyc zdjęć i 5 różnych pomysłów.
W końcu, o ciężkich bojach i dylematach wybrałam kolorowe, dość nietypowe fotki, ktore zrobiliśmy podczas wakacji w Maroku - jest to fragment ozdobnego sufitu wypatrzony podczas zwiedzania jednego z egzotycznych zabytków. Mam obsesję robienia zdjeć detalom architektonicznym więc i tej kolorowej rozecie nie mogłam się oprzeć :)
Aby zrobić te fotki Jędrek musiał położyć się na podłodze... reszta wycieczki patrzyła na nas ze zgrozą, zdegustowaniem, rozbawieniem....a ja? jak wdać :) Na scrapie chciałam oddać tę ulotność momentu, to mignięcie, którym tak na prawdę była środkowa fotka - czy sie udało? do końca sama nie wiem.
Pewnie jest tyle, że to co widać to właśnie chwila... beztroska chwila zabawy, radości - chwila, którą z pieczołowitością przechowuję w pamięci :)


:)


LO i made on Saturday for our challenge - the topic was "the moment".

09:20, lady_finnabair , LO, kolaże
Link Komentarze (11) »
czwartek, 26 czerwca 2008
Krzyś - Dzień Ojca

Była już Hania, teraz będzie Krzyś.
Krzysiek to chłopak, który życie poznał od podszewki.
Wychowany w domu na warszawskim Żoliborzu ma za sobą hodowlę gołębi, jeży – znajd, psów wszelkiej maści i postury... zresztą psy uwielbiają go do dzisiaj zupełnie bezinteresownie :)
Wie jak to jest przekradać się po dachu szkoły, uciekać z nie oknem i znikać niepostrzeżenie kiedy robiło się gorąco. Zdarzyło mu się spaść z niejednego drzewa, dachu, pozdzierać kolana i poobijać łokcie.
Krzysiek zna urok biegania po strychach ogródkach i stodołach, wie, po którymi kamieniami mieszkały najtłustsze miętusy, które bajorka obfitują w ryby i jak rozpalić ognisko w prawie każdych warunkach.
Jego dzieciństwo i młodość to kolorowa mozaika wypadków, przypadków i beztroskich zabaw, zdobywania coraz to nowych celów, wspaniałych, niezapomnianych wiejskich wakacji. Wspomnienie kłującej trawy nad Bugiem, końskiego oddechu we włosach, zapachu siana i miarowego podrygiwania wozu drabiniastego. Jest tam i woda, i las, jest pole i sanie w stodole, jest smak zsiadłego mleka i chleba z cukrem.
Krzysiek...mój ojciec, tata, tatuś.
To on nauczył mnie zbroić wędkę, wywabiać dżdżownice i polować na pijawki.
Jest niepowtarzalny i nieustannie zaskakujący :)

Dla niego powstała ta ramka – nieramka, to wspomnienie słonecznych nadburzańskich wakacji....
Ramka na 6 zdjęć, przekładana na zasadzie stojącego kalendarza.

Papiery - Basic Gray Dasher, szara baza nieznanego pochodzenia, stemple Fancy Pants "Fresh Mood" oraz zdjęcia z dzieciństwa i wczesnej młodości mojego taty.



To tyle :) Tworzyłam go z wielką radoscią, bo sama mam wielki sentyment do tych beztroskich, wakacyjnych momentów.

 

A frame - book I've made for my dad, Krzysiek, for Father's Day. The photos I've used are all very old, most of them is from his childhood and the time when he was a teenager.

 

00:08, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 23 czerwca 2008
...

Chwilowo nieczynne powodu niedyspozycji cielesnej :/
pozdrawim wszystkich:* i przepraszam.\

p.s.net na lapku w fazie testów, więc może niebawem...? 

sobota, 21 czerwca 2008
Z mapki!

Po raz pierwszy spróbowałam wykorzystać mapkę - i to nie byle jaką bo naszą rodzimą, autorstwa niejakiego (a wszystkim chyba znanego) zdolnego do wszystkiego Babska :*
Mapka minimalistyczna i przy tym wdzięczna bardzo w "obróbce" - polecam z całego serca :)
Mapka jest taka:


a moja interpretacja :



Szczerze polecam zbawaę z mapkami... i czekam na kolejną :)

My first "sketch" LO - I made a part of it on the 14 th and I've finished it just few days ago. The sketch was made by Babsko - and I surely love it !It's very helpful and inspiring :)

00:44, lady_finnabair , LO, kolaże
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 czerwca 2008
Stopklatka
Pomysł przyszedł jak zwykle z nienacka.

Podczas poobiedniego spaceru moją uwagę przykuł mój rodzony ojciec, żywo rozprawiający na bliżej nieznany temat (choć zapewne były to ryby) z Gochą, moją siostrą cioteczną. Jego żywa gestykulacja i jej miny mnie szczerze zauroczyły.
Cyknęłam kilka fotek z ukrycia...i tak powstała „Stoplatka” - scrap z wybitnie przymrużonym okiem ;)



Spokojna szaro -czarna kolorystyka kojarzyła mi się ze starym filmem. Jestem ciekawa jego reakcji, kiedy zobaczy, co zmalowałam ;)
Wmiary 25x25 cm, papier blizej nie rozpoznany, może MME?


This LO's main character is my dad. talking with my cousin  - probably about fishing. I've made those photos in secret, so I'm so curous abvout  his reaction when he'll finaly see it ;)

14:28, lady_finnabair , LO, kolaże
Link Komentarze (8) »
wtorek, 17 czerwca 2008
Scrap Zlotowy "Scrap passion"

Zlot mamy za sobą - pokzuję zatem mój scrap na konkurs "Scrap passion" - czyli koncepcja orientalna :)

Kolory, układ wszystko miało nawizywac do sztuki hinduistycznej. Fotka autorstwa Jędrka :P



Powiększenie - po kliknięciu :)
Papiery: Baza Basic Grey Mellow, wzór Daisy D's Attic Heirloom

powiększenia:




LO I've made for the "Scrap passion" contest :) The photo is made by my husband - I've used some BG and  DaisyD's papers :) 

09:58, lady_finnabair , LO, kolaże
Link Komentarze (15) »
Ogólnopolski Zlot Scrapbookingowy :)

Byłam.
Niezapomniane chwile...

Mój zlot zaczął się dość wcześnie, kiedy to wpadłam z rana wspomóc Nule i Filke siłą swoich mięśni przy ustawianiu sali. Krzesła nieoczekiwanie zmieniały swoje położenia, pianina jeździły od ściany do ściany, stoły pojawiały się jak zaczarowane. W tym jakże intrygującym otoczeniu ganiała Filka, próbując ogarnąć rozkład pomieszczeń i mebli i Nulka, która z całych sił walczyła z salą na mistrzostwa, która nie bardzo chciała poddać się woli organizatorki. Dodatkowo, jakby mało nam było atrakcji co chwila pojawiał się dyrektor domu kultury sugerując coraz to dziwaczniejsze posunięcia dekoracyjne... Gdyby nie to, że widać był odporny, dziewczyny spopieliłyby go spojrzeniem...
Zaczęły napływać pierwsze dziewczyny – udało mi się jeszcze poznać z Magdaleną i jej uroczą córeczką, która czarowała uśmiechami i spojrzeniami wszystkich na swojej drodze...i już musiałam jechać na dworzec po Mamami, Wisani i Rae, które właśnie wjeżdżały w granice gościnnej Warszawy.

Nie obyło się bez niespodzianek – spóźniony pociąg, lekkie zamieszanie z odnajdywaniem holu głównego....ale szczęśliwe i uśmiechnięte od ucha do ucha wsiadłyśmy do mojego parchatego seicento zwanego pieszczotliwie srebrnym szerszeniem i ruszyłyśmy co silnik wyskoczy w stronę Domu Kultury.
Dziewczyny z uśmiechami na twarzach trajlowały o nadchodzących atrakcjach, opowiadały wrażenia z podróży, szykowały się psychicznie na udział w mistrzostwach... kiedy to samochód postanowił dobitnie potwierdzić swoją parchatość!Na środku drogi, bez żadnego ostrzeżenia zgasł....i już się nie odezwał. Na nic zdało się duszenie gada... nawet nie ćwiknął.
- Nie możecie tutaj stać, zaholuję was na bok! – krzyknął nieznajomy facet, który ku naszemu zaskoczeniu postanowił udzielić nam pomocy. Minęły dwie chwile a już Mamami zatrzymywała ruch na środku Puławskiej z narażeniem życia stając na środku ulicy a ja z dusza na ramieniu zjeżdżałam na bok... krótka debata, małe czary – mary z użyciem kabli i parchaty pojazd, choć niechętnie ruszył... ale nie na długo. 3 km dalej sytuacja się powtórzyła i tym razem reanimacja nie dała żadnych efektów – pacjent zmarł.
Zamarłam.W głowie miałam jedną myśl – ZACZYNAJĄ SIĘ MISTRZOSTWA!!!Przed oczami mignęło mi to wszystko, co aktualnie nas omijało – i te wszystkie babki, których nie możemy wyściskać.
W akcie desperacji zawezwałyśmy zatem taksówkę i zmęczone pchaniem parchatego automobilu Wi, Mamami i Rae odjechały w siną dal, a ja pozostałam na oceanie Dolinki Służewieckiej klnąc na czym świat stoi.Przejeżdżający obok faceci uśmiechali się z politowaniem...Na szczęście nieocenione Nulka i Filka wysłały odsiecz: męża Rydii (dzięki wielkie, ogromne, gigantyczne dzięki), który używając stanowczych argumentów przekonał wredny pojazd do współpracy, także z około godzinnym spóźnieniem dotarłam na miejsce zlotu.

 

To, co zobaczyłam po wejściu na salę sprawiło, że serce najpierw stanęło mi w miejscu, a potem zaczęło trzepotać jak oszalałe. Nigdy do tej pory nie widziałam TAKIEJ ilości scraperek w jednym miejscu! Choć nerwy mocno mąciły mi wzrok zaraz zaczęłam wypatrywać znajomych twarzy... To tu to tam pojawiały się dziewczyny znane z forum - to przemknęła Tores, to znów Rydia, chwilę później zlokalizowałam PatiS...i jeszcze.....kogos..i jeszcze..... pomiędzy nimi wszystkimi jak nakręcone przewijały się Filka i Nulka, z obłędem w oczach, uśmiechami na twarzach – wydawało się, że próbują być wszędzie i przy każdym... i o dziwo, chyba im się udawało!
Zebrałam się w garść i postanowiłam wypakować swoje rzeczy. Mamami już zajęła sobie miejscówkę, wiec przezornie zadekowałam się tuż obok niej i Agnieszki – Anny. Chwile później podkusiło mnie, żeby choć na chwilkę zerknąć na to, jak sobie radzą dziewczyny na mistrzostwach... niestety, nie było sensu próbować ich gonić – większość scrapów konkursowych była już na ukończeniu, wiec tylko ograniczyłam się do ciekawego zerkniecia przez ramię kilku z nich :)



Praca wrzała. Śmigały guziki, nożyki błyskały groźnie, tu i tam dął się słyszeć stanowczy dźwięk młoteczków i dociskanych stempli. Aż szkoda było wychodzić...ale z drugiej strony nie chciałam rozpraszać uczestniczek, którym i tak zostało bardzo niewiele czasu.Wymieniłam porozumiewawcze spojrzenia z Jaśminową, zerknęłam przez ramie Coffee i Rae, zajrzałam do Yoasi, po czym rzuciłam się w objęcia sklepów, które postawiły się na zlocie całkiem godnie – nie dość, że panie wykazywały anielska cierpliwość przy grzebaniu w ich rzeczach, to jeszcze wybór był naprawdę spory! Tu bradsy, tu wstążki, tu dziurkacz...kasa rozpłynęła się momentalnie...zainspirowana więc widokiem srapujacej mamami i Agnieszki – Anny postanowiłam cos zrobić...i mój wzrok padł na mapkę scrapową przygotowaną na imprezę przez Nulkę. Wyjęłam fotkę, rozpakowałam graty i zabrałam się za robotę...ledwie zaczęłąm a tu już pojawiły się uśmiechnięte od ucha do ucha dziewczyny – z sąsiedniego pomieszczenia nadpłynęła Jaśminowa, nadeszła też Fryne, i Coffee.... Nowealinka. Nastąpiła krótka wymiana upominków, drobne pogaduszki...moje oczy co chwila śledziły kolejną postać z forum ...tu Anai, tu PatiS, Dorka.... części dziewczyn na pierwszy rzut oka nie mogłam poznać, ale po chwili okazywało się, że oczywiście już wiem, na kogo spoglądam.



- Uwaga!!! Kto brał udział w wymianie pudełkowej – proszę za mną!!! – dał się słyszeć donośny głos Filki, której co prawda nie było za bardzo widać, ale słychać jak zawsze doskonale... W okolicach pomieszczenia z pudełkami scrapowymi aż się zagotowało – każda z dziewczyn chciała na własne oczy widzieć całe losowanie i przekonać się, do kogo trafi jej dzieło. Ja oczywiście też... tyle tylko, że kolejka była tak długa i zdyscyplinowana, że nie udało się nijak tam wcisnąć! Cierpliwie musiałam odczekać na swoją kolej. I kiedy przyszło do losowania – ku mojej wielkiej radości – okazało się, że trafiło do mnie pudełko Nowalinki! Całe buraczkowe, obrzucone z zewnątrz całą gamą zaskakujących dodatków, ale przy tym tak wesołe, tak pozytywne, że aż oko samo uciekało w jego stronę.
Dumna jak paw wróciłam do stołu, gdzie Agnieszka już macała radośnie retro Jaśminowej, a Mamami obracała w rękach pudełeczko ozdobione urokliwą metalowa ważką.
- Do zdjęcia!!! – zabrzmiała kolejna komenda i znowu wszystkie jak jedna żona ustawiłyśmy się pozując grzecznie ze swoimi długo wyczekiwanymi zdobyczami :)

 



Dalej wydarzenie potoczyły się szybko jak lawina – ledwie zdążyłam zamienić kilka zdań z dziewczynami, jak już Nulka zwołała komisję obradującą nad wynikami mistrzostw scrapbookingowych. Radziły, radziły aż uradziły – scrapy były oglądane, macane i rozważane, aż w końcu nadeszła wiekopomna chwila: podczas uroczystego ogłoszenia wyników na środek zostały wywołane:

Coffee_bean (Asia Wu) II miejsce, Wolfann I miejsce, Jaśminowasia II miejsce.

Zaraz potem ogłoszenie swojego wyników swojego konkursu na albumik harmonijkowy ogłaszała „Menorabilia” – i tutaj także wyłoniono 3 zwyciężczynie.
W miłej atmosferze czas mijał szybko – robienie scrapa szło mi niezbyt sprawnie – it o absolutnie nie z powodu mapki – która spisywała się naprawdę rewelacyjnie, lecz nieustannego oczopląsu od obserwowania wszystkiego co się dzieje i cieszenie się każdą chwila przebywania w tak zacnym towarzystwie. Do tej pory nie rozumiem, co mnie podkusiło, żeby nie wziąć ze sobą aparatu! Teraz muszę bazowac na kilku fotkach „wypożyczonych” od innych dziewczyn!
Nieługo potem przyszedł czas rozwiązania jeszcze jednego konkursu – tym razem siedziałam jak na szpilkach, bo sama brałam w nim udział: zadaniem było wykonanie scrapa 30x30 o tytule „scrap passion”.
Kiedy kolejno dziewczyny wymieniały wygrywajace scrapy, robiło mi się coraz goręcej... w końcu coż - euforia!!! Wygrałam! Moja koncepcja orientalno - scrappassionowa okazała się być strzałem w 10 :) Zatkana z przejęcia stanęłam na środku, odebrałam swoja prace i nagrodę z rak Szefowej Filki i chyba nawet nic mądrego nie powiedziałam...chyba w ogole nic!




Imprezę zakończył niesamowity quiz w całości przygotowywany przez Mamami - pytania dla uczestniczek dotyczyły forum scrappassion, ale niejedna z dziewczyn miała kłopoty z odpowiedzeniem na nie - było dużo śmiechu, była wyśmienita zabawa nie tylko dla zgadujących, ale tez dla dość licznie zgromadzonej publiczności. W efekcie długich zmagań na placu boju pozostało tylko wąskie grono finalistek...walczyły do końca, aż pytań w quizie zabrakło! Tutaj bezczelnie zerkam Mamami przez ramię, patrząc co bedzie dalej...



Zabawa była niesamowita i czasZlotu...zleciał nam tak szybko, że nawet nie objerzałyśmy się, a już pora było zwijać manatki! Scraperki zaczeły rozchodzić się do domów i środków transportu, wystawcy zwijali swoje kuszące kramiki... pozostało tylko ogarniecie sali i jazda...na mniej oficjalną część zlotu. Szkoda tylko, że skład ekipy był z niestety niepełny...

Dziękuję wszystkim za wspaniała zabawę, za piękny, pełen wrażeń czas... oby kolejne spotkanie odbyło się jak najszybciej!!!

Zapraszam koniecznie na relację Nowalinki i rewelacyjną fotorelację u Babska !
Tymczasem na zakończernie fotka pamiątkowaz Nulką i Fryne.... a co! tak na dobre zakończenie, nie?


wszystkie fotki nie są mojego autorstwa - pochodzą ze zbiorów Nowalinki, Babska i PatiS.

 

piątek, 13 czerwca 2008
To już jutro...

Siedzę jak na szpilkach, spać nie mogę, myślec jasno nie mogę...jesć to zawsze mogę wiec pomińmy ten temat milczeniem...wszystko rozpirzone po domu, druty jedynie zapakowałam.
Ogólnopolski zlot scrapbookingowy... już jutro!
na zlotową wymianę pudełkową nie zdążyłabym nic przygotować, więc wytypowałam takie sobie decu - pudełeczko...oczywiście z zawartością!



jak się komuś trafi - a nie lubi decu - ma pecha!
o rany...to już jutro...jak ja sie zapakuję?!

poniedziałek, 09 czerwca 2008
Notes "do zadań specjalnych"
Zostałam poproszona o zrobienie notesu... ale nie jakiegoś tam przeciętnego notesu, o nie!

To miał być prawdziwy notes do zadań specjalnych – z notesikiem, adresownikiem miejscem na zdjęcia na dodatek! Prawdziwe organizacyjne wyzwanie.
Na dodatek notes miał należeć w założeniu do mężczyzny, więc kolorystyka miałaby być męska – cokolwiek miałoby to znaczyć.
Modziłam, modziłam...maszyna do szycia aż skrzypiała, scraparatus stukał... wymodziłam.



Wnętrze - na "raz" ;)



i na "dwa":




Jak tyko poczta polska się odstrajkuje, poleci do nowych właścicieli. Mam nadzieję, że to już niebawem...

środa, 04 czerwca 2008
Czarny blues o czwartej nad ranem...

"Czarny blues o czwartej nad ranem", popularnie nazywany także po prostu "Czwartą nad ranem" piękny tekst autorstwa Adama Ziemianina, w klimatycznej, magicznej interpretacji Starego Dobrego Małżeństwa...to inspiracja do powstania zawieszki na wymianę parchatych zawieszek, w której dane mi było wziąć udział. Trudno mi powiedzieć jak wizja daleka jest o ucieleśnienia..ale tak to z tworami ręcznymi bywa...zwłaszcza z moimi tworami ;P


Dlaczego "Czarny blues?"...?
Moja zawieszka przeznaczona jest dla Filki, kobiety o 100 twarzach... (kochanej parchy przy okazji, babki kosmicznej i ciepłej zarazem) - jedną z tych twarzy jest wielka miłość do tej właśnie piosenki...i niestety na swoją zgubę Jędrek potrafi ją zagrać a ja jestem w stanie ją zaśpiewać - mniej lub bardziej poprawnie...na resztę spuśćmy zasłonę milczenia :)

Drugą - chyba widoczną inspiracją są cudowne kolaże autorstwa nie mniej cudownej Agnieszki - Anny. Nie potrafię się im oprzeć... trwam w niemym zachwycie, kiedy je oglądam. Kto nie zna - polecam - warto!!!






Koniec gadania - niech muzyka, poezja powiedzą resztę.


15:06, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (28) »
 
1 , 2