Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Pamiątki z chrzcin II
Ciag dalszy - wiecej składaków - prezenty dla rodziny.







to już :*
16:01, lady_finnabair , Scrap tradycyjny
Link Komentarze (7) »
Pamiątki z chrztu I
Pamiątki z chrzcin - składaki w dość nietypowej kolorystyce (znowu) :)
Przynajmniej są chłopięce...
;)









sobota, 26 kwietnia 2008
Chrzciny - albumik
 Ten albumik chrzcionowy wraz z pudełkiem powstawał we fragmentach przez ostatnie dwa tygodnie.
Wykorzystałam papier wizytówkowy oraz papiery Daisy D's Beacon Hill.




Kolorystyka nie jest typowa - ale na tym polega jego urok - miał nieco trącić babcinym stryszkiem - mam nadzeję, że sie udało.





Na tagu sa umieszczone słowa wypowaidana podczas chrztu świętego, po prawej sa życzenia matki chrzestnej oraz miejsce na medalik.


Strony na zdjecia rodziny są dodatkowo powiększone tagami, na dodatkowe zdjęcia lub notatki.

czwartek, 24 kwietnia 2008
Dziki tymianek

Są takie melodie, które wywołują u nas wspomnienia, skojarzenia, powodują, że na twarzy nagle wykwita nam uśmiech lub wręcz przeciwnie, wspominamy coś niezwykle smutnego lub trudnego dla nas.
Ja mam takich "wspomnieniowych" utworów całą masę... mają wyczaj powracać do mnie w najmniej oczekiwanych momentach, głośno krzycząc i dobijając się do drzwi jakby od tego zależało ich przetrwanie.
Tak było i w tym przypadku.
Od poniedziałku znowu wzięło mnie na muzykę... moje serce w każdym możliwym momencie przypominało mi, że jest zielone i słone jak morska woda domagając sie kolejnych dawek folku na przemian z pieśniami morza....i nagle, przeglądając stare kartki ze słowami piosenek natrafiłam na to:

O the summer time has come
And the trees are sweetly blooming
And wild mountain thyme
Grows around the purple heather.
Will you go, lassie, go?
And we'll all go together,
To pull wild mountain thyme,
All around the purple heather.
Will you go, lassie, go?

Ręka, która do tej pory szybko przewracała kolejne strony zamarła.

Wróciły wspomnienia sprzed kilku lat... wspomnienie pewnej niezrozumiałej, zaskakującej sytuacji, która do tej pory wywołuje poruszenie w moim sercu i wywołuje ciepło rozlewające się po całym ciele.
Siedziałam skulona pod ścianą na korytarzu, czekałam na zajęcia z tańca irlandzkiego.
Miałam za sobą wielką awanturę, pretensje, żale... w moim sercu widniała dziura głęboka i szeroka jak wielki kanion Colorado. Nie wiedziałam, gdzie się podziać, jak uspokoić, bo każdy dłuższy moment zamyślenia wywoływał u mnie kolejne łzy...trwałam więc jak przyklejona do podłogi, czekając, aż ból zelżeje... albo zaczną się zajęcia i muzyka i ruch zagłuszą burzę szalejąca chwilowo w moim wnętrzu.

Gapiłam sie bezmyślnie w ścianę a moje usta bezwiednie wyśpiewywały kawałki irlandzkich i szkockich piosenek, które - jakby same - wydostawały się ze mnie, tłumiąc targające mną uczucia.
Otępienie, ból i piosenki...dziwne połączenie...nie zważałam na to, że reszta grupy - dość jeszcze nieliczna - patrzy na mnie podejrzliwie...w takim momentach w zasadzie nie zważasz na nic.
Ledwie zauważyłam, kiedy obok mnie pojawił się on.
Nie jestem nawet pewna jego imienia - ale pamiętam go dobrze;)
Popatrzył na mnie badawczo raz i drugi, posłuchał... nawet nie zapytał o nic, tylko usiadł obok i kiedy przerwałam na moment piosenkę, zmieszana jego obecnością...zaczął śpiewać - cichym, głębokim męskim głosem... śpiewał to, co ja przed chwilą zaczęłam..."Wild mountain thyme" właśnie.
Kiedy spojrzałam na niego zaskoczona uśmiechnął sie na zachętę, udając, że nie widzi moich mokrych oczu.
Śpiewaliśmy razem, cicho, spokojnie. Nasze głosy zgrały się.
To było magiczne, obezwładniające swoim ciepłem uczucie. Przez tę krótką chwilę poczułam zaskakującą, nieoczekiwaną więź z facetem, którego w zasadzie nie znałam. Zaskoczyło mnie, że ktoś może odczuwać podobnie jak ja.. i że stać go na taką spontaniczność... byłam jak zaczarowana... onieśmielona, ale też zaciekawiona.
Rozbroił mnie zupełnie.
I tylko pamiętam pytanie, kołaczące mi się po głowie...
"I co ja mam mu powiedzieć, jak się ta piosenka skończy?!"
...

środa, 23 kwietnia 2008
Śmieciuchowiec - wyniki!

Komisja w składzie: Finn, Ira, Benek i Ginger przeliczyła Wasze głosy, pomnożyła, podzieliła, poleciała całką po całosci i pomnożyła przez tajemniczy współczynnik X. Potem zrobiła to jeszcze raz, bo nie bardzo dowierzała swoim mamtematycznym umiejętnosciom.
Przy trzecim razie wzięła liczydła, i wyszło, co następuje:


Najwiecej waszych wskazań otrzymała:
Moniq75k - 16 wskazań - i to ona zatem otrzymuje tytuł RECYKLISTY roku i główną nagrodę
w postaci tajemniczej paczki pizdryków i wichajsterków wszelakich.
GRATULACJE!!! Goździk, rąsia, klapa.


Komisja jednakże musi wyróznić jeszcze 3 osoby, które także otrzymały zastraszająco dużą liczbę głosów. Są to

Uhk - 9 głosów
Nulka
- 9 głosów
Nowalinka - 7 głosów

One to  - po burzliwych naradach-  otrzymują tytuł  VICERECYKLISTY oraz mini paczki pizdryków i wichajsterków. GRATULEJSZYN!!!


Ja, ze swojej strony, chciałabym wszystkim serdecznie podziękować za udział w zabawie, pogratulować zapału, kreatywności i pomysłowości - wasze Śmieciuchowce są wspaniałe!
Mam nadzieję, że ten konkurs pomogł wam nieco inaczej spojrzeć na to, co poniewiera się po waszych biurkach i pod nimi także...to nie śmieci, to potencjalna sztuka!!!
Mam nadzieję, że konkurs Śmieciowy jescze nie raz pojawi się na łamach tego bloga...raz jeszcze dziękuje i po zdolnych rączkach całuję...

piątek, 18 kwietnia 2008
Śmieciuchowiec - głosowanie!

HA!
Nadejszła wiekopomna chwila... zapraszam więc do płota i podziwiania śmieciuchowców, które dotarły na konkurs!
Aż sama jestem zaskoczona, ile osób chciało wziąć udział w zabawie - dziękuję wszystkim bardzo, bo cieszę się ogromnie :):) :) Wszystkie śmieciuchowce są niesamowite...
Zresztą - same zobaczcie!

Głosujemy jawnie pisząc swoje typy w komentarzach - ciekawa jestem bardzo waszych opinii :)
Głosujemy do 22.04, a ta osoba, której praca dostanie najwięcej głosów otrzyma zestaw scrapowych pizdryków i wichajsterków wszelakich, kolorowych a przydantych i pociesznych bardzo ;)
Ponieważ kilka osób wysłało więcej niż jedna pracę - głosujemy a twórcę, a nie twór - tak chyba będzie łatwiej :)

Zatem zaczynamy!
Brać, przebierać, decydować.... kto stworzył najciekawszego, najbardziej  Śmieciuchowcowego Śmieciuchowca?

1. praca  E





2. prace Iskry







3. praca  Jaszmurki

 



4. praca Moniq75

 

5. prace  Nowalinki





6. praca Nulki (Babska)



7. Prace Tores



 

8. praca Truskawki 



9. praca Uhk



Głosujemy!

czwartek, 17 kwietnia 2008
Dziękuję...

Chciałabym bardzo podziękować wszystkim - za życznenia urodzinowe, pamięć i wszystkie wyrazy sympatii, które dopadły mnie wczoraj wszystkimi możliwymi kanałami - dziękuję wszystki i kazdemu z osobna - to naprawdę znaczy dla mnie bardzo wiele!
Trafiły do mnie piękne urodzinowe kartki od k-mai i Nowalinki (wraz z rewelacyjymi załacznikami, dziękuję kochana!!!), wiele smsów i maili. Do tej pory gębusia mi się śmieje, jak pomyślę o  tym, co się działo.
Kartki zaprezentuję niebawem, a co!


I przypominam - prace na konkurs zgłaszamy do dzisiaj do 24.00!

wtorek, 15 kwietnia 2008
Dream on...

Padłam.
Padłam, leżę i nie wstaję.
Kwiknę sobie tylko czasem z zachwytu, kiedy mój wzrok pada w tamtą stronę... kolana odmawiają mi posłuszeństwa, język mi się plącze... nie nie, to nie wynik ciagu alkoholowego ani przedawkowania innych podejrzanych substancji.
Wszystkiemu winne jest TO.
Kiedy otworzyłam szarą, papierową torebkę włosy na plecach zjeżyły mi się jak naelektryzowane, oczy zabłysły jak dwie latarnie a z ust wydobył się tylko jęk. To niemożliwe...absurdalne...boskie...
... to nie może być dla mnie....!

Nie mogę oderwać oczu... te faktury warstwy..te tony ślicznego żelastwa podbite delikatną mgiełką gazy... ten motlek na wpół ukryty.
Kontempluję, oglądami ciagle odnajduje nowe smakowite detale i tworzą się w mej głowie kolejne znaczenia.
Cudo.
Nie znam innego słowa na to, co zrobiła dla mnie Agnieszka - Anna , dziewczyna niesamowita, tajemnicza, miejscami mroczna... i zarazem tak ciepła jak letnie słońce na łące pełnej motyli.
Pełna sprzecznosci - zupełnie jak ten boski kolaż.
Kto nie był na jej blogu , niech żałuje...to magiczne miejsce.
...
Kocham tę kobietę.
Piszę to z pełną świadomoscią.
Trudno.
Najwyżej wszyscy się dowiedzą.

piątek, 11 kwietnia 2008
Czubek góry lodowej
Nie, nie mam zastoju - wręcz przeciwnie, jestem zawalona skrzynkami, papierami pomysłami... tylko czasu jakby brak...
Nie obijam się zatem, tylko nie wiem sama w co ręce włożyć.
Na dowód moge pokazać dwa gotowe tworki - nic wielkiego, drobny ułamek tego co leży teraz u mnie w okolicach blatu.
Na początek coś, co zaczęłam już dawno, ale nie miałam kiedy dokończyć (jaasne, tak tak..)
Skrzyneczka ozdobiona serwetką turkus - szarość:


Druga rzecz powstała w ramach pozbywania się z domu pudełeczek dziwnych, mało kształtnych, a zakuponych jeszcze w wakacje:)


na razie tyle - ale ciąg dalszy nastąpi ;)

Two little wooden boxes I made. The next four or five 're waiting for their turn ;) I've used a napkin in the balck one and  some prime flowers and a ribbon in the purple one.
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
"In red"
Tym razem o mnie.
Nie jest to wyraz chorobliwego narcyzmu, choć zapewne tak może wyglądać ;)
"In red" zrobiłam dla Jędrka, mojego męża, znanego też niektórym jako dziad Yago... niech się ma czym pochwalić;)



Forma już znana i wypróbowana - jakiś mam sentyment do tych stojących albumików, moze dlatego, że to faktycznie funkcjonalne?

Wnętrze - mocno monotematyczne - ja. Kolory - mocno niezróżnicowane - czerń, czerwienie i gdzie nie gdzie nieco bieli... Papier to Basic Grey Vintage Floral z serii Aged and Confused. Chyba.

Wygrzebałam skądś mały kawałeczek czerwonej koronki, który niemiłosiernie wyeksploatowałam do końca w tym albumiku. Do tego doszło nieco czarnej koronki (o nią łątwiej) i czarna mechata włóczka. Napis "Beauty" na specjalne życzenie Filki ;)

Guziki czarne rzucone tu i tam, kilka przeszyć czarna nitką, zszywki w kolorze czerwonym..i gotowe!
To coś na okąłdce to chyba klamerka - ale nie dam sobie uciąć nic za tę informację ;)

Tak się prezentuje stojąc (nieco ściśnięty)


Nie obyło się bez ofiar i potknięć - jedno zdjęcie musiałam podmieniać, bo "ktoś je zalał klejem". Kilka razy zgubiłam też igłę (to typowy objaw) i raz guzik (był w psim posłaniu).

Teraz zapewne utonę w pracach decu, choć postaram się czasem wystawić głowę z drewnianego dołka ;)

I przypominiam o KONKURSIE!


My "In red" album was made for my husband's request. He made me some photos this Easter and a week after, just when I came back from the hairdresser's ;) So...I took  some stunnimg BG papers (I only had two of them in fact) and I did the little standing album. I used Fancy Pants stamps, sobe fibers, buttons and ribbons...and that's the effect ;).
 
1 , 2