Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
piątek, 28 grudnia 2007
Róże - nieróże...

Wiele osób wie, że nie lubię motywów różanych.
Nie lubię i już - za dużo ich w decoupage - gdzie nie spojrzysz, tam róża - na kazdym pudełku, flakonie, wazonie, lampce, skrzyneczce, toaletce...strach , zgroza mości panowie i piękne panie!
Różom czas powiedzeć stanowcze NIE!
I mówię to stanowcze nie...tak często jak tylko sie da - niestety, nie zawsze sie udaje.
Na przykład teraz....śliczny papier w gobelinowe róże nie mógł mnie po prostu nie zachwycić..(jak nie zachwyca jak zachwyca;))

 

Na moje usprawiedliwienie pozostaje jeszcze, że na tym wdzięcznym papierku sa także inne kwiatki.
Pudełko powstało na prezent dla teścia...oddawałam je z cieżkim sercem...
 To oczywiście bejca i matowy lakier :)

 

Nawet narożniczki jakże pięknie sie prezentuja na tym tkanym tle.... takie róże to nie róże, prawda?
To GOBELIN przecież...



Pozostaje nam więc konfrontacja światopoglądów - kto ma rację?

Ania z Zielonego Wzgórza:  "Czyż róża nazwana inną nazwą nie pachniałby równie słodko"?
czy
Umberto Eco: "Piękno róży trwa w nazwie, nazwy jedynie mamy"

Czy warto toczyć spory o nazewnictwo... kontemplujmy lepiej urodę nie bacząc na jej gatunkową przynależność czy imię ...

czwartek, 27 grudnia 2007
Tatowe rybcie

Tata kocha zwierzynę wszelaką, a szczególnie ryby.
Kiedy przychodzi sezon, biedny co weekend pędzi na działkę, nastawia budzik na środek nocy i o tej nieprzyzwoitej porze pędzi nad wodę i moczy kij "na świtka".
Potworne i doprawdy niezrozumiałe...wstawać o 4 rano na ryby??? to one nie śpią???
Ale - przyznać trzeba - ryby pyszne przynosi i nawet sam je potem czyści i smaży ;P

Trudno go za to nie kochać.... ponieważ wszelkie pozytywne zakręcenie należy wspierać i pielęgnować, ja także pielęgnuję - na urodziny dostał pobierak (takie urządzenie wędkarskie do mieszania wody)
....a na gwiazdkę...
pudełko rybkowe, zrobione specjalnie dla niego :)



Niech innym wędkarzom szczęki, kije, gumofilce i gacie opadną z wrażenia, a co!!! stać nas!!!!



Choćby i robaki miał w nim trzymać, niech będzie...tylko niech nosi ze soba i wszystkim pokazuje, aż oko im zbieleje ;) Dla rybnych laików wyjaśniam - pudełko ozdobione jest motywem karpia vel karasia i okonia (ta pasiasta rybka niżej).
Pomalowane bejcą, farbami akrylowymi i lakierem pękającym :)



I żeby nie było, że córka ojca hobby nie popiera, nie?!
Jak bedzie trzeba to i wędkę i podbierak mu wydekupię...:)

 

Zimowo...

Moje drugie w karierze scrapuszko - tym razem bardzo, bardzo zimowe miało być...
nie do końca jestem zadowolona, ale to pewnie wina tych parchatych kolorów ;)



i drugie ujęcie

 

 i to na razie tyle...:(

piątek, 21 grudnia 2007
Kuferki na specjalne zamówienie :)

Co to jest kuferek wspomnień?
To pomysł, jak w jednym miejscu gromadzić drobne przedmioty i fotografie, które potem moga stać się ważną osobistą czy rodzinną pamiątką, sposób na przeciwstawienie się bałaganowi, który potrafi zdematerializować nawet najcenniejsze nasze pamiątki.
Kuferek przechowuje nasze wspomnienia z dzieciństwa - pierwsza grzechotka... smoczek... śliniak...strój do chrztu? może odcisk maleńkiej stópki czy ukochana maskotka... kuferek pomieści nasze albumy i porozrzucane kartki z pamiętnika, magnesiki, folderki ząbki mleczne w pudełeczku - wszystko, co tylko przyjdzie wam do głowya po latach moze wywołać zaciekawienie czy uśmiech na twarzy - naszej czy kogoś bliskiego.
Macie już taki kuferek? Jeśli nie, czas załozyć i zacząć gromadzić te najcenniejsze ze skarbów - najlpiękniejsze wspomnienia:)



Te kuferki zrobiłam na zamówienie przyjaciółki - jak nietrudno domyśleć się jeden jest przeznaczony dla małej dziewczynki, drugi dla nieco starszego chłopca.

To kuferek małego Krzymka:

Wymiary to ok 40x30x13,5 cm  - więc jest naprawdę spory.

Wewnętrzna strona dekla:



A ten fioletowy kuferek powstał specjalnie dla Uli :)



i to nie koniec - w przeciagu następnych miesięcy powstaną kolejne 4 sztuki... a ja?
Ja swojego kuferka jeszcze nie mam...i żałuję :(

Chyba byłam grzeczna...

a nawet bardzo grzeczna, bo Mikołaj co chwila podsyła nowe prezentyjak to możliwe? Dla mnie? Ja?
Z niedowierzaniem odbierałam kolejną kopertkę, w której znajdowało się (ach!) cos absolutnie (ach!!! och!!!) cudownie nostalgicznego... (tutaj długie westchnięcie rozkosz i zachwytu).

Kalenarz i śliczne kolczyki - wszystko zrobione zdolnmi łapkami Jaśminowejasi, której blog namonie nawiedzam, żeby nacieszyć swe kaprawe oczka jej stylowymi, nastrojowymi wytworami....
Jeśli ktos jeszcze u niej nie był, to serdecznie polecam - śliczna muzyka, pastelowe kolorki i to retro wyłażące z każdego kąta i wciągające nawet najbadziej opornch pod łóżko albo za fotel ;)

popatrzcie sami...



pryznaję się...kolczyków wcale nie zdejmuję, gdybym mogła, to bym w nich spała :)

dziękuję jeszcze raz :*

wtorek, 18 grudnia 2007
Stempel

Zmęczona po 13 godzinach poza domem  wpełzam do łazienki.
W wannie namacza się Jędrek przysypiając z lekka w wannie. Głowa mu opada, niebawem się zanurzy...
 - Czy ty mnie jeszcze wogóle kochasz?  - rzucam zaczepnie, choć i tak znam odpowiedź.
 - Nooo. -  słyszę z czeluści wanny.
 -  Chyba jednak nie..nawet oczu nie otwierasz jak to mówisz- zarzucam mu. Jędrek wumowienie wytrzeszcza oczy i cedzi przez zęby - Tak, kocham cię kochanie!!! - nie do końca zadowolona z efektu pochylam się nad wannną , aby pocałowac  mojego namoczonego z lekka męża.
 - I zawisła nad nim jak złowróżbne fatum... - mamrocze  na pół śpiąco.
 - No wiesz? - oburzam się. Po chwili mokra stopa  odciska się na mojej bluzce niczym pokaźnych rozmiarów stempelek...chłód nie jest przyjemny...

Ja się z nim mam..... ;) 

Reorganizajca

Z nowości w moim domu...gromadzę scrapowe skarby, zarażona przez trzy takie, powszechnie znane jako Babsko, Jaszmurka i Filka... zaszalałam w Auchan, kupiłam dziurkacze :)

 

ale to nie koniec...zostałam obdarowana papierkami, nitkami, ćwiekami,  guzikami, kwiatkami..wszystko ciągle nie posegregowane, bo nie ma nawet kiedy! Powiększył mi sie zbiór stempelków, które z upodobnaiem wykorzystuję do prac dq...bo wychodzą super :)
Kupiłam też  mini  - komódkę na te wszysstkie cuda i  zrobiłam sobie wzornik kolorów bejcy... tak żeby mieć orientację jak co wyjdzie....



Na razie tyle...juz niedługo  posegreguję wszystko, ogarnę....

mam nadzieję.... 

 

 

 

niedziela, 16 grudnia 2007
Idą święta.... i paczki.

...idą, idą, czasu coraz mniej...
Robota posuwa się naprzód w tempie żółwia a na dodatek wstrzymuje ją brak materiałow z zaginionej paczki!!! I jak ma człowiek nie poczuć się zbity z tropu,m zniechęcoiny, hm?
Moje bejce! Ja stanowoczo domagam się moich bejcy i papierów!!!

W pomimo tych trudnosci piatek ruszyło w świat kolejne pudełko zamówione przez znajomą:

Zrobiłam już kiedyś podobne pudełko - tak się spodobało, że dostałam zamówieni na bardzo, bardzo podobne - no i jest!



Mam tylko nadzieję, że dotrze na czas!!!

 

Druga piatkowa wysyłka to dwie świece zamówione - tym razem wreszcie nieświateczne.
Po zrobieniu 15 świeczek na sobotnią imprezę mam po prostu dość aniłków i jak je widzę ciska mną o ścianę. 

 

 

 To jeszcze nie koniec...na warsztacie 2 kufry wspomnień, moja komódka, świeczki, dwa obrazki święte i  jeszcze 2 mniejsze pudełka...ciekawe iedy skończę ;)

czwartek, 13 grudnia 2007
Retro tabliczki...
Dzięki uprzejmości obecnych właścicielek moge wkleić zdjęcia moich pierwszych retro - prac.
Powstały z myślą o trzech szalonych scraperkach znad Wisły ;)

Tabliczka Filki




Tabliczka Nulki



Tabliczka Jaszmurki



Dzieki za pomoc, kobitki :*
środa, 12 grudnia 2007
Scrapweekend w doborowym towarzystwie

Trudno w kilku słowach opisać, co teraz u nas się dzieie - bo tylko na kilka słow tak naprawdę mam czas. Zacznijmy od fantastycznego, rewelacyjnego, rozkrzyczanego weekendu w doborowym towarzystwie Nulki lub jak kto woli - Babska, Jaszmurki i Filki...kobitki te to jednostki tak niepowtarzalne, tak nieprzewidywalne, że jak sie można domyślić - paszcze się nam nie zamykały, zwierzęta i ludzie od nas uciekali... tylko nasze chłopy (tj mój i Filki ) dzielnie znosiły nasze dość kontrowersyjne towarzystwo...
W jeden wieczór dowiedziałam się o scrapowaniu wiecej, niż przez całe moje dotychczasowe życie, poczułąm się dość mocno zachęcona i zainspirowana...zwłaszcza, że kobitki pobawiły sie w Mikołaja.
Wreszcze mogłam pomacać własnymi łapskami to, co do tej pory jedynie oczy cieszyło na zdjeciach...i powiem, że wrażenie jest niezapomniane!
Noc minęła nam tak szybko, za szybko...a kiedy trzeba było jechać na dworzec...cóż, smutno i cicho zrobiło się nagle w naszych 4 ścianach...
- Super kobity - powiedział mój Jędrek, kiedy wracaliśmy z dworca do domuu, mknąc prze miasto naszym dzielnym seicento - kiedy przyjeżdżają znowu?
Właśnie, kiedy???


I tylko dlaczego nie zrobiąłm fotek drobiazgów, które dla nich zrobiłam?! Lecytyna pod choinkę sie należy!

Relacje mozna zobaczyć na blogu Filki i Jaszmurki...

 
1 , 2