Decoupage i scrapbooking hobbystycznie i na zamówienie
baner Galeria miniART
czwartek, 31 stycznia 2008
Składaczki

Może nie jest to wielkie osiągnięcie, ale chciałabym pokazać swoje pierwsze składaczki - robione z duszą na ramieniu, poskładane i obklejone z wielkim strachem.
Jeśli u mnie cos może pójść krzywo, to tak właśnie będzie...

Po ciężkich bojach powstały takie dwa maluchy (ok 10 x 10 cm).

Pierwszy - pastelowy:

 



Powędrował już do nowej właścicielki - Filki :)

Drugi, bardziej mroczny, tajemniczy, lekko przygruntowy może... fiolety.





Powstają kolejne... ale o tym innym razem :*

13:57, lady_finnabair , Scrap tradycyjny
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Wróżkowa parchcizna

Los podły, fatum, klątwa czy też plagi egipskie - a może wszystko wzięte razem sprawiły, że nie trafiłam do Scrappasionowej wymiany albumów - edycji zwanej potocznie Parchatą...
Przeżywałam to ciężko - przez kilkanaście minut rwałam włosy z głowy, skakałam, tupałam....potem miałam się rytualnie siekać lub rzucać z mostu Świętokrzyskiego (oczywiście NIE zabrakło mi benzyny) ale koniec końców postanowiłam znieść to mężnie i zapomnieć o całej sprawie...NAIWNA!

Niewiele później Babsko ulitowało sie nade mną (kochana, prawda?) i w moje ręce wpadł jej Parchaty Wędrownik...który jakoś mi na specjalnie parchaty nie wyglądał, ale postanowiłam nie dyskutować ;)
Obmiziałam i obfufałam go całego, przespałam na nim dwie nocki i w końcu pod presją i batem scrapnęłam wpis nocy trzeciej :) Tylko jeden Jędrek wie ile nad nim myślałam... i ile razy budziłam go w nocy, żeby coś ważnego mu powiedzieć...

Zdjecie, które wybrałam, skojarzyło mi się następująco :








Skąd takie skojarzenie?
Pomijając mojego totalnego, niekotrolowanego fioła na punkcie celtów, ich legend i wierzeń jednym z inspirujących motywów był wiersz W.B Yeatsa pt.:"Stolen child", gdzie przypomniane jest stara wiara we wróżki, które porywają ludzkie dzieci do krainy wiecznej szczęśliwości... lub też zaklinaja ludzi w magicznych leśnych kręgach, z których nie ma ucieczki.
Babsko na tym zdjęciu ma minę przeszczęśliwego chochlika... i ten maleńki człowiek na jej kolanach... - stąd taka, a nie inna interpretacja...
Fragmenty wspomnianego wiersza - może w niezbyt udanym tłumaczeniu umieściłam na dużym tagu.
Poniżej fragmenty oryginału:

WHERE dips the rocky highland
Of Sleuth Wood in the lake,
There lies a leafy island
Where flapping herons wake
The drowsy water rats;
There we've hid our faery vats,
Full of berrys
And of reddest stolen cherries.
Come away, O human child!
To the waters and the wild
With a faery, hand in hand,
For the world's more full of weeping than you can understand.

Where the wave of moonlight glosses
The dim gray sands with light,
Far off by furthest Rosses
We foot it all the night,
Weaving olden dances
Mingling hands and mingling glances
Till the moon has taken flight;
To and fro we leap
And chase the frothy bubbles,
While the world is full of troubles
And anxious in its sleep.
Come away, O human child.......

Wiersz wiele lat później został zaśpiewany przez rewelacyjną romantyczną pieśniarkę i miłośniczkę tego, co dawne - Loreenę McKennitt.

Niestety..tylko taki teledysk daje sie oglądać :


(Loreena McKennitt) - The Stolen Child
Załadowane przez: Walkhyria
22:45, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (5) »
piątek, 25 stycznia 2008
Kot bez worka :)))

Tak - dobrze czytacie :)
Jędrek rażony gromem nieodwzajemnionej  (na razie) miłości poparł mnie czynem i zdecydował, że kot o oczach jak staniki, kot o ogonie jak świderek, kot czerwony jak maki na łące musi zamieszkać u nas :)

Tym sposobem po krótkiej, ale chwalebnej walce staliśmy się szczęśliwymi jak małe krokodylki w kałuży właścicielami KOTA BEZ WORKA - stworzonego ręką i maszyną  zdolnej do wszystkiego niewiasty o imieniu Eight :*
Oto nasza duma :



Teraz tupemy nogami oczekując na przesyłkę - a kaska oczywiście poleci dla chorych dzieci - bo jak WOŚP to WOŚP! Trzeba czasem poszaleć ;)
 

czwartek, 24 stycznia 2008
Tworzysko - reorganizacja

Myślę nad nowym wyglądem tego miejsca - stąd wszelkie dziwne zmiany ;)

prosze o chwilową cierpliwość i uodpornienie :) 

sobota, 19 stycznia 2008
Potworny KONKURS - rozstrzygnięcie!

Nawet nie wiecie ile radości sprawiło mi wasze zaangażowanie w konkurs... i kombinacje... i dywagacje....

Nie spodziewałam się aż takiego odzewu i zacięcia. Cieszę się, że kilka z was raczyło rozgrzać nieco swoje mózgowe i zastanowić się nad mozliwymi alternatywami. Dziękuję wszystkim uczestnikom, sympatykom, obserwatorom, dziękuję jury szanownemu, sponsorom, muzykom, pani sprzątaczce..dobra, wiem, zagalopowałam się - to nie gala Oscarów:)
Do rzeczy!
Przedstawiam wam mojego Pieszczoszka - Potwora, którego to w tak barwny i może zbyt niekonwencjonalny spoosób przedstawiłam wam w zagadce. Zdążyliśmy się juz bardziej zaprzyjaźnić, wiemy o sobie nieco wiecej, ale dalej fascynuje mnie jego bogate wętrze, ukryte mozliwości i ta męska nieustępliwość.
Ach i ten lekko perwersyjny różowy kolorek!...

Na zdjeciu pozuje z młodszym kuzynem, który mieszka u Jaszmurki :)



Cóż mi pozostaje - pogratulować wygranym i ogłosić oficjalne wyniki :)

Jury w składzie: Finn, dziad Yago, Benek, Ginger i Ira po wnikliwej analizie zamieszczonych postów, długich naradach i wypiciu hektolitrów wytrawnego martini z oliwkami ustaliło co następuje:

- Zwycięzcą została
- za podanie prawidłowej odpowiedzi (uwaga) nowalinka!!!
W nagrodę otrzymuje zestaw papierków od cukierków (przepraszam) papierków do scrapbookingu, kwiatków oraz mini niespodziankę hand-maydową :)

Nagrody specjalne - w postaci mini niespodzianek hand-madowych - otrzymują:
- Jaśminowasia - za wielce interesujące dywagacje i rozważania z boa z piór i cekinami w tle;
- Uhk - za ogromne zaangażowanie i zacięcie w walce z jakże trudną materią własnych myśli;
- dr Pasiakowa - za racjonalne , metodyczne i wręcz hipernaukowe podejście do przedstawionego problemu.

Osoby nagrodzone prosimy o podanie swoich adresików i danych osobowych - nagrody powinny pojawić się w przeciagu..powiedzmy 30 dni :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie:*:*:*


czwartek, 17 stycznia 2008
Regalik dq

Przytłoczona ilością szpargałów kupiłam takie oto IKEowe cudo:)

nie byłabym sobą, gdybym go troszeczke nie podrasowała... mieści sporą część mojego bałaganu:)






Polecam - naprawdę funkcjonalne :)

sobota, 12 stycznia 2008
Ginger na zakręcie (życia) :)

Niebieski papug Ginger truchta wytrwale po dużym pokoju ścigając psa - oczywiście w miarę swoich papuzich możliwości. Pazurki ślizgają mu sie po podłodze, wiec wyglądato przekomicznie.
Ira drepcze pod naszymi nogami licząc na jakieś spadajace ze stołu okruszki, ale płonne to nadzieje.
- Wiesz co czytałam ostatnio? - pytam obserwujac z zamyśleniem zawziętą papugę - Aleksandretty żyja nawet 20, 30 lat.
- Naprawdę ? - dziwi się szczerze Jędrek - to dłuuugo. Kawał czasu przed nami... - patrzy na Gingera z powątpiewaniem. I rosnącym niepokojem?
- Długo - zgadzam się - oczywiscie, jeśli nie zarzą się jakieś wypadki, wiesz... - zawieszam głos znacząco.
- Tak tak.... - zgadza sie ze mną skwapliwie - taka papuga moze zostać na przykład... przejechana przez żelazko...
- Hmmm..- mruczę w zamyśleniu - tak, życie TAKIEJ papugi, może być bardzo niebezpieczne.... zwłaszcza w naszym domu. - Patrzę znacząco na papuga, ale jakoś nie chwyta on aluzji zajęty łapaniem psiego ogona.
Absolutna bezkompleksowość.

środa, 09 stycznia 2008
Konkurs - POTWORNA zagadka!
Dziewczyny zapoczątkowały blogową modę konkursową...każda szuka swojej formuły konkursu, więc ja też, olśniona dzisiaj podczas wieczornej jazdy samochodem uknułam swój chytry i podły przy tym plan!
Wymyśliłam konkurs, a jakże!
To będzie konkurs dla kreatywnych myślowo lub też jak kto woli - myślących freestylowo;)
Zasada jest prosta - nagrodę ( tak, tak - będzie nagroda - niespodzianka) otrzyma osoba lub osoby które będą najbliżej rozwiązania zagadki lub odgadną tożsamość mojego domownika.
Przewidziane jest także grand prix dla najbardziej kreatywnej osoby;)

Zapraszam zatem do lektury i kombinowania...czekam niecierpliwie na odpowiedzi ;)

W moim domu zamieszkał POTWÓR.

Nie znamy się jeszcze zbyt dobrze...co prawda jesteśmy sobie przedstawieni, ale mijamy się jakoś z powodu nadmiaru mojej pracy. Mam nadzieję, że pomimo nieudanego startu wkrótce poznamy się bliżej.
Trudno mi o nim opowiedzieć – w końcu tak mało się znamy... na pierwszy rzut oka wygląda całkiem niewinnie - ma dość przyjemny różowy kolor i jedną, dość urokliwą łatkę na grzbiecie (dość nietypowe dla potworów, prawda?) i jeśli się go nie zaczepia nie wykazuje nawet cienia agresji... przy dłuższych oględzinach okazuje się jednak, że to prawdziwy twardziel i biada temu, kogo zwiedzie jego cukierkowa powierzchowność!!!
Jego obłe, lekko matowe ciało przywołuje na myśl istoty rodem z książek fantastyczno – naukowych, jest w jego posturze coś futurystycznego, wręcz kosmicznego... Momentami przypomina nawet liniowiec gwiezdny Enterprise gotowy wchłonąć w swoje wnętrze małe zwiadowcze ścigacze Imperium...choć niektórzy mogą zauważyć podobieństwo do bardziej przyziemnych przedmiotów, oczywiście.
Jak na prawdziwego twardziela przystało – nie zwraca uwagi na otoczenie, nawet kiedy delikatnie gładzę jego ciało czy kładę dłoń na jego płaskim jak stół grzbiecie... dopiero wyraźnie pobudzony wykazuje pewną aktywność, polegającą ...ach aż wstyd powiedzieć - na wysuwaniu i wsuwaniu pewnej części swojego ciała!!! Wnioskuję z tego, że Potwór to samiec, bo jakże inaczej mogę rozumieć te dość ...hmmmm...wulgarne zachowanie?
Jak to tej pory tylko raz próbowałam go karmić...od tej pory mam senne koszmary wspominając to przeżycie! Zaczęło się niewinnie – jak zwykle udawał niezainteresowanego, ale kiedy już poczuł pożywienie w swoim pysku rzucił się na nie łapczywie wygryzając w nim wielkie dziury... jego ostra jak brzytwa szczęka w mgnieniu oka rozprawiła się z podanym mu pokarmem, bezlitośnie i metodycznie... i na dodatek z głośnym mlaskaniem!!!
Boję się do tej pory - co by było, gdyby zechciał zaatakować mnie? Na domiar złego jeśli dobrze się przyjrzeć ( a nie radzę!) można zerknąć na tyle głęboko, że można ujrzeć całą zawartość jego gardzieli, fuj!!!
Chociaż jego zachowanie wydaje się być ze wszech miar obrzydliwe i niestosowne, trudno mi ukryć zainteresowanie jego osobą...jest w nim cos fascynującego, pociągającego... czuję, że drzemią w nim wielkie, ogromne wręcz możliwości... jeśli oczywiście zachowam należytą ostrożność... Często w zamyśleniu muskam palcami jego łatkę na różowych pleckach i myślę jakby go tutaj niecnie wykorzystać...w końcu to przecież samczyk, prawda?

To tyle...;) Kombinujcie :)
Piosenka z dedykacją.....
Dedykacja muzyczna....
dla sami-wiecie-kogo :):):)
a takze dla wszystkich odwiedzajacych bloga i pozytywnie zakręconych....

02.Jah Jest Prezydentem :)
wtorek, 08 stycznia 2008
Jasz jest prezydentem...
Jeśli ktoś jeszcze nie zna Jaszmurki i jej krzywulców powinien z całą pewnością się z nimi zaznajomić - niepowtarzalny styl, kolory i zestawienia a do tego kompletny brak poczucia rzeczywistości to dewiza tej z lekka szalonej kobiety ;)



Jeżeli Jaszka zbierze się w sobie i cos zrobi, mozna mieć pewność, że będzie to ... niekonwencjonalne.





Taki oto Tagbook zamieszkał w moim domu... teraz pytanie, jakimi zdjęciami go zapełnić?



Trudno nawet opisać, jak bardzo mi sie podoba.... te nutki, nutki!!! Kolejny element charakterystyczny w jej twórczości ;)
Jak mogłam nie wspomnieć o nutkach?
:* luv ja, Jasz....
pozostaje tylko zanucić pod nosem:

Jasz jest prezydentem,
Jasz jest kierownikiem
Jasz, Jasz jest trenerem
a ja jej zawodnikiem... :)))))))

09:57, lady_finnabair , Inspiracje
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2